Lubię to! I to, i to, i to… A najbardziej to lubię swoje lubienie!

Facebook

Facebook. Przedstawiać chyba nie trzeba? Zjawisko o skali epidemicznej, stworzone by ludzi łączyć, w praktyce raczej będące największym, bezcelowym pochłaniaczem czasu.

Znam ludzi, którzy zamiast robić coś konstruktywnego mogli siedzieć przed komputerem i co 10 sekund klikać „Odśwież pulpit”. Znam też takich, którzy godzinami oglądają telewizję, takich, którzy wolą przespać każdą wolną chwilę, takich co to wolą ubijać krwiożercze stonogi swoim elfickim alter ego. Nie twierdzę, że sam nie wpadam w takie pułapki – wręcz przeciwnie, sam zmarnotrawiłem kupę czasu na bieganie wojem-magiem w Runes of Magic, które to chciałem jedynie przetestować, a ostatecznie wpadłem w syndrom „jeszcze jednego levelu” (dopiero z perspektywy czasu widzę jakie to głupie, więc odradzam wszystkim, którzy też myślą o „tylko spróbowaniu”).

Jednak pracując przy komputerze, zarówno w pracy jak i hobbystycznie, chcąc nie chcąc mogę zaobserwować bodajże największego zjadacza czasu i szarych komórek: Facebooka.

Portal, który założenia miał całkiem fajne, realizację na wysokim poziomie i funkcjonalności czasem aż budzące strach (hej, dopiero się zarejestrowałem, a on już mi podpowiada znajomych z dokładnością do rodziny i najbliższych przyjaciół? say what??), stał się hiper-mega-turbo-śmietniskiem. Zrzutem mentalnych popierdywań samozwańczych komików, myślicieli i mentorów. Kiedy tylko trafi się jakiś odmieniec chcący napisać coś wartościowego, momentalnie jest spychany z tablicy setką postów o jedzeniu zupy, braniu prysznica, wiązaniu butów, odrabianiu zadań domowych, cytatami z debilnych aplikacji, spamem z fejsowirusów publikujących wiadomości w tle bez wyrażania na to zgody… W całej tej kotłowaninie banałów wiele osób odnajduje się znakomicie, ba, wręcz uważa, że napisanie przez nich, że właśnie idą na rower jest tak fascynującą wiadomością, że aż sami to lubią!

Facebook: Lubienie swoich własnych statusów

Zastanawialiście się kiedyś jak bardzo wzrosłyby obroty firm na świecie, gdyby Facebook zniknął (także z głów ludzi, bo wyparowanie portalu tylko wywołałoby jakąś internetowo-społeczną apokalipsę)? Przecież czas marnotrawiony na przeglądanie tablic zalanych bzdurami musi być rzędu… eee… chilka, o! FB udostępnia statystyki: miesięcznie ludzie spędzają na Fejsie ponad 700 miliardów minut…………………. Fuckin’ damn shit!

Nie potępiam Facebooka całkowicie. Przydał mi się setki razy, sam również potrafię napisać o czymś, co prawdopodobnie nikogo nie interesuje (np. relacje na żywo), ale jednak w swoim podejściu widzę jakąś myśl. Nigdy nie używałem żadnej facebookowej aplikacji, która by spamowała ludziom tablice informacjami np. o tym w ilu procentach dzisiaj jestem sexy. Jak tylko kliknę coś podejrzanego, od razu sprawdzam swoją tablicę, usuwam treści, które ewentualnie się pojawiły, wchodzę w ustawienia aplikacji i usuwam takie, które się dodały, a nie powinny. Po prostu: dbam o to, bym swoim użytkowaniem nie wchodził z buciorami w użytkowanie innych. I jak tak o tym pomyślę, to tak bardzo przeraża mnie ludzka głupota (np. porady menadżera dla piłkarza w komentarzach pod postem, dotyczące naciskania na klub w celu wyciśnięcia większej kasy), ekshibicjonizm mentalny i cielesny, zadufanie w sobie i brak jakichkolwiek refleksji na temat bezpieczeństwa swoich danych osobowych, to zastanawiam się: kiedy to wszystko pie*******? Na kogo wyrosną ci młodzi ludzie, którzy prawdziwe wartości życiowe odstawili na bok kosztem fejsbukowania?

Pozdrawiam z tego miejsca wszystkich, którzy również korzystają z Fejsa w sposób rozsądny. Kontaktują się ze znajomymi, rozmawiają na czacie/przez system wiadomości, a nie w komentarzach na tablicy, pilnują by nie klikać w to, co nie trzeba, a jeśli klikną niechcący, to posprzątają. Całej reszcie ani nic nie będę radził, ani nie będę o nic prosił, bo na walkę z wiatrakami to ja nie mam czasu (nawet notki na blogu ostatnio nie miałem kiedy napisać). Mogę tylko mieć nadzieję, że się ogarną ;)

ps. Nie jestem żadnym mentorem, napisałem tylko co myślę o pewnych sprawach i szanuję prawo każdej osoby do swojego, innego zdania w tej kwestii. Proponuję więc trochę dystansu i na zapas apeluję o nie wylewanie jadu w komentarzach.

Skomentuj "Lubię to! I to, i to, i to… A najbardziej to lubię swoje lubienie!":

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.